Moje lęki zbolałe,
moje sny nieszczelne.
Świt sączy surowicę, zabliźnia spękania.
Na linii horyzontu mgła z angielskiej wełny,
za nią wyspa się kryje,
jeszcze niepoznana.
Chcę dotknąć tajemnicy,
odczarować dotyk
i uwierzyć, że przyszłość nie czeka na próżno.
W białym piasku zamierzam odcisnąć ślad stopy,
by marzenie przestało być
wyspą bezludną.
Zatracę się jej deszczach,
w jej dzikich owocach,
sprawię, że na tej wyspie pojawi się człowiek.
Prawdziwy, nie ten z wizji niedospanej nocy.
Ty pierwsza tam dopłyniesz,
a ja tuż po tobie.
Przyszłość z kart wywróżona
będzie czekać na nas,
ślad na piasku wyznaczy nam pierwsze spotkanie,
podążymy tym śladem, nim zmyje go fala.
Tak w gwiazdach zapisano.
I tak też się stanie.
.webp)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz