poniedziałek, 27 kwietnia 2026

STOPKLATKI

Czas wcale nam się nie dłuży

koła się toczą powoli

nie boję się tej podróży

ty przy mnie też się nie boisz

wsłuchana w muzykę nieba

ukołysana ramieniem

czas na miesiące rozmieniasz

na światło i na półcienie


w tej drodze wspólne radości

w tej drodze wspólne smuteczki

i wnuki dziś już dorosłe

i parę spraw niedorzecznych

złociste kłosy i drzewa

mosty podjazdy perony

to coś co w sercach dojrzewa

szczęśliwych choć już zmęczonych


bez szans na drogę powrotną

bez tego co już nie nasze

zerkamy w stopklatkę okna

gdzie czas zarządza obrazem

mijamy stację za stacją

w dalekobieżnym wagonie

bez lęku że ta ostatnia

powita napisem

k o n i e c


byle w spełnieniu oboje

i twoja ręka wciąż w mojej




środa, 22 kwietnia 2026

Relikwie

 

ten włos na marynarce
już ci go nie oddam
mam prawo do własności
jesteś mi to winna
za piasek rozdmuchany
na niebiańskich wydmach
za owoc nocy która
dziś szczególnie chłodna

te ślady po dotyku
którego nie było
fantomowe robactwo
na plecach na szyi
i  odczyny ukąszeń
które trudno zmylić
natrętnym podejrzeniem
że wszystko wyśniłem

ten wiersz co stał się dla mnie
figurą woskową
i wskrzesił
powyciągał
odnalazł
posklejał 
pojedyncze okruchy
pojęcia  n  a d z i e j a
choć dla mnie to jest ciągle
nierealne słowo



poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Zaklęty w płótno

ptak się uczepił

horyzontu

grom go nie strącił

wiatr nie złamał

mój wzrok go przejął

tuż nad sosną

wstawił w sztalugę

zamknął ramą


niebieskie tło

czerń ptasich skrzydeł

niczego więcej

tu nie trzeba

dla mnie niebieskie

on jest wyżej

lepiej postrzega

barwy nieba


zaklęty w płótno

wciąż się wzbija

odkładam pędzel

skrzydeł słucham

kroplami spijam

górskie szczyty

bo moja wolność

taka krucha




czwartek, 16 kwietnia 2026

Podniosę

 

wezmę cię na ręce podniosę

poddam niebu

sprawdzę czy istnieje naprawdę

czy tylko się niebieszczy

zagęszczeniem chmur i atomów


wezmę cię na ręce podniosę

przwrócę wiarę

choćby nawet w człowieka

wolnego od nienawiści i zabijania

pomogę ci ją odnaleźć


wezmę cię na ręce podniosę

ty się będziesz modlić

za siebie za mnie za tych

których modlitwy nie zostały wysłuchane

ja tylko podtrzymam siłą mięśni

wolą przetrwania


wezmę cię na ręce podniosę

nie oddali to zmasakrowanej ziemi

ani zburzonych bombami domów

ale być może za sprawą wiary

i bliskości nieba

łatwiej zabliźnią się rany

i zrosną połamane kończyny


śledzę ruchy gwiazd

one śledzą moje

wspólnota dusz i genów

w nieprzeniknionych ciałach




środa, 1 kwietnia 2026

W kapsule czasu

 

nie osiągnąłeś

nawet nie śmiałeś

nie wyciągnąłeś rąk

chociaż mogłeś

straciły świeżość

pragnienia białe

dziś mrok i bezruch,

dziś mgła i obłok


nie wyzwoliłeś

przegrzanej duszy

z resztek stygnących

popiołów białych

ze słowa wczoraj

ze słowa jutro

gdy słowo dzisiaj

gdzieś się rozwiało


coś się rozmyło

coś zasoliło

i nawet nie wiesz

skąd takie łzy

skroplone słowa

spływają w ciszę

jak zawsze kiedy

jak zawsze gdy


karmisz się złudą

jaskółczych skrzydeł

żeby przefrunąć

przez chore sny

czepiasz się w locie

kapsuły czasu

co wznosi wyżej

niż siwy dym