Czas wcale nam się nie dłuży
koła się toczą powoli
nie boję się tej podróży
ty przy mnie też się nie boisz
wsłuchana w muzykę nieba
ukołysana ramieniem
czas na miesiące rozmieniasz
na światło i na półcienie
w tej drodze wspólne radości
w tej drodze wspólne smuteczki
i wnuki dziś już dorosłe
i parę spraw niedorzecznych
złociste kłosy i drzewa
mosty podjazdy perony
to coś co w sercach dojrzewa
szczęśliwych choć już zmęczonych
bez szans na drogę powrotną
bez tego co już nie nasze
zerkamy w stopklatkę okna
gdzie czas zarządza obrazem
mijamy stację za stacją
w dalekobieżnym wagonie
bez lęku że ta ostatnia
powita napisem
k o n i e c
byle w spełnieniu oboje
i twoja ręka wciąż w mojej




