poniedziałek, 27 lipca 2026

* * *

 

nie bój się burzy

burza boi się ciebie

warczy grozi ucieka




niedziela, 26 lipca 2026

SEN W KOLORZE ABSURDU

 


w snach ludzi biednych i zapomnianych

pojawia się głos z ambony

twarz ze świętych obrazów

w moim śnie zwykle pojawiam się sam

nieudacznikiem jestem żadnym tam bogiem

ciągle gdzieś gonię i czegoś szukam

w oparach absurdu i abstrakcji


brakuje mi snów erotycznych

przekroczyłem ustawowy limit wieku

renta ani dodatek pielęgnacyjny

nie zrekompensują tego braku

o zawirowania wyobraźni

podejrzewam Pegasusa

zbyt często dostaję po łapach

nie w głowie mi obciążać za to Boga

sam jestem zmuszony wyjaśniać

czy już umarłem czy jestem w trakcie

czy wciąż jeszcze odkładam śmierć

na czas po


budzą mnie wgniecenia na pościeli

o które sam siebie nie podejrzewam

domyślam się

że to anioł znów podstawił mi nogę

a diabeł jak to diabeł

panoszy się w satynie

trzymając się za brzuch ze śmiechu

czwartek, 23 lipca 2026

* * *

 

nie szalej wariacie

nie szalej

po co ci ona


jest tyle innych

z którymi...

dla których...

które...


wybacz

zabrakło mi słów

niedawno jeszcze pamiętałem


no dobrze

szalej wariacie

s z a l e j



wtorek, 21 lipca 2026

BIAŁY PTAK (piosenka)

czekam na wyczuwalny mały znak

żeby móc wzlecieć w niebo niczym ptak

zmienić świat jak skrzydlaty jasny duch

mocą słów

wyszeptanych słów

ciągle śnię że powrócą tamte dni

kiedy szept zastępował głośny krzyk

kiedy w snach przelatywał biały ptak

a ty z nim

a ty razem z nim


słucham jak pamięć wsiąka w ściany

złudzeniem szeptów je oplata

i boję się pomruków nocy

straszących ludzi końcem świata

zatykam uszy by nie słyszeć

kiedy nad ranem wiatr pijany

wykrusza cegłę pazurami

bezkarnie rozdmuchując ciszę


dziś już wiem

dziś mi głupio dziś mi wstyd

chciałbym wyć do księżyca tak jak wilk

przełknąć łzę i ożywić wszystko znów

mocą słów

kilku ważnych słów

męczy mnie ta bezradność smutnych ścian

marzę wciąż o tym czego dziś mi brak

chwili gdy wróci tamten biały ptak

a ty z nim

a ty razem z nim




piątek, 10 lipca 2026

SEN O ROZKOŁYSANYCH ŚCIANACH


 gdy przez pokój przechodzi życie

w środku nocy świeci słońce

ciemność dojrzewa jak egzotyczny owoc

o niepoznanym wcześniej smaku i aromacie


przewrócony kieliszek wina

nie wszystko potrafi zrozumieć

świat należał zawsze do niego

teraz z poddańczym lękiem zerka

na drugi stojący nad nim

opróżniony do połowy


smużki dymu z papierosa

splatają się w ikebanę

tańczą na wygaszonej scenie

jak trawy obudzone podmuchem


to nic że kołyszą się ściany

drży podłoga

zatrzymują się wskazówki zegara

jeśli życie zechce zatrzymać się tu do rana

i nie ucieknie zbyt szybko

ekspres do kawy zaakceptuje

widok drugiej filiżanki

nie będzie już tak gderliwy

może nawet coś zanuci



środa, 8 lipca 2026

AUTOPORTRET

 

w świecie z metalu

w świecie z marmuru

w świecie ze szkła

zazdroszcząc drzewom

na których siada

przelotny ptak

spijając krople

w których czasami

trafia się sól

spijając zieleń

pobliskich lasów

pobliskich pól


wpatrzony w siebie

wpatrzony w słowo

wpatrzony w czas

w szept przenoszony

magiczną mową

odległych gwiazd

w to co już było

w to co nadejdzie

co właśnie trwa

w zieloność przeczuć

w mroczną podczerwień 

krótkiego JA



piątek, 3 lipca 2026

CZEKAM NA ZNAK

 


chciałabyś

wiem

ja także chcę

lecz chcieć to ciągle za mało

potrzeba jeszcze

słów co jak dreszcze

pobudzą uśpione ciało


chciałbym

ja też

ty dobrze wiesz

o czym tak krzyczę milczeniem

brakuje słów

wśród chorych snów

znikają w mroku jak cienie


chciałbym i ja

nie tylko w snach

przebić te mury zmurszałe

przeniknąć je

przebudzić się

ocieplić stygnące ciało


chciałbym

ty wiesz

poczuć ten dreszcz

ciepło spojrzenia i dotyk

czekam na znak

bezbronny jak

niemowlę głodne pieszczoty






środa, 1 lipca 2026

Second hand

 

zdejmij mnie z wieszaka

zaśniedziałego

strzep szary smutek

zdmuchnij czas

przymierz do siebie

załóż

zaciśnij na piersiach

na biodrach

na sercu

mocno znoszonym

z plamami

przetarciami

śladami używalności


przebudzony

z jesiennego chłodu

wydarty cieniom

poczuję że biorę

że znowu daję

jesienny chłód

jesienne ciepło

jesienny dotyk


jeśli nie zdecydujesz się

pójść za głosem serca

ten głos podąży za tobą

wybacz

jeśli pomyli drogę