a księżyca dzisiaj tyle że się budzę w gwiezdnym pyle i otulam się jesienią jeszcze pośpię jeszcze chwilę jeszcze nurzam się w niebycie i odświeżam sen o lecie jeszcze nie chce się powiekom snom rozgrzanym jeszcze chce się noc ostatnia pokazała co to śmiałość co gorączka zdziałać może i odwaga moja dusza rozebrała się do naga zadziwiła purytańskie grzeczne ciało a ten księżyc taki wścibski a ten księżyc taki piękny nuci z nami bezszelestnie podkradane wiatrom wersy złoci myśli srebrzy ciała bieli senne drzewa w lesie jeszcze nie chce się powiekom snom rozgrzanym jeszcze chce się od księżyca to od niego się uczymy co noc taka może zrobić z głodnym ciałem moja dusza rozebrana już do naga twoje ciało kroczy za nią spokorniałe

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz