gdyby ciebie nie było
nic by się nie stało
ptak za oknem tak samo witałby się z szybą
pierogi na patelni znów by zbrązowiały
maskując kruche serca rumieńcem wstydliwym
podarta kartka z wierszem zasnęłaby w koszu
powieki by poległy w walce ze znużeniem
gapiąc się w film wybrany specjalnie dla ciebie
choć cieniem tylko bywasz na tej nocnej scenie
lustro ściga mnie wzrokiem gdy na dłużej znikasz
jeszcze bardziej lustrzane przesadną powagą
nie chcę mu się tłumaczyć i nie odpowiadam
potrafi być namolne
gdy wyczuje słabość
gdyby ciebie nie było
wymyśliłbym inną
lecz co by to zmieniło skoro nie masz twarzy
jesteś westchnieniem nocy co kradnie bezsenność
modlitwą zawieszoną pod mglistym ołtarzem
zakładką pośród książek na wiecznym dyżurze
wierszem który powraca by wraz ze mną zasnąć
lampą klamką poduszką kryształową kulą
listem z krainy marzeń kromką chleba z masłem
kalendarzem z którego nikt nie zrywa kartek
albumem gromadzącym nieulotne chwile
wiem że to niezbyt dużo lecz musi wystarczyć
tylko i bardzo tylko
tyle i aż tyle

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz