tak się bałaś
że gdy spadną komety
to pod stopą zatrzęsie się ziemia
że sfruniemy z odległej planety
po kolejną złudę istnienia
po ten dotyk co całkiem bezkarnie
tłamsi duszę w niewoli ciała
po ten lęk który gasi latarnie
bo nie chciałaś
choć przecież chciałaś
nie umiałem
nie śmiałem
nie mogłem
w swoich lękach nie byłaś lepsza
zamykałem okiennice powiek
przed powiewem świeżego powietrza
unikałem twojego spojrzenia
śmiałych myśli też unikałem
niczym przybysz z krainy cieni
bo nie chciałem
choć przecież chciałem
ciągle jeszcze tak trudno uwierzyć
że gdy przyjdzie nam zderzyć się w locie
to powróci życie na ziemi
w tym bezludnym pozornie kosmosie
że nieśmiałe przelotne spojrzenie
może wzniecić iskiereczkę małą
i się stanie gorącym płomieniem
przeczuwałaś
ja też przeczuwałem

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz