w ścianie luster
przypowieść zaklęta
jesień z wiosną
w miłosnych
objęciach
nie czas tańca przerywać
nie teraz
rytm wytracać
pokornieć
umierać
na suficie
kryształowe niebo
zarys nutek
tanga ostatniego
dwa odbite
od parkietu cienie
na stygnącej
księżycowej scenie
w lustrze okien
pośród innych twarzy
zarys źrenic
księżyca srebrnego
zwilgotniałych
on też pewnie marzy
o sonacie
stworzonej dla niego
ta melodia ma oczy
i dłonie
zarys bioder
pragnienia spocone
bose stopy
obłoków deptanie
zdejmij gorset
chcę poczuć ten taniec

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz