na skrzyżowaniu dróg pozbawionym drogowskazów
czuję się wędrowcem w niewoli własnych lęków
i nieoświetlonych poboczy
mrużę oczy
mrużę myśli
mrużę chwile
mrużę woal nocnej lampki
uśmiech zamyślonych okien
piękno ukryte i wciąż jeszcze odkrywane
nie jesteś snem to nie tak
raczej niedokończonym wierszem
który przysiada rano na poduszce obok
nie mgłą choć kiedyś nią byłaś
zaledwie światłocieniem spływającym
po szybach okiennic skraplającymi się nutami
deszczowej sonaty
nie jesteś duchem
moją nagość i bezsenność oplatasz pajęczyną
wmawiam to sobie akurat teraz
choć zniewalałaś mnie od zawsze
właśnie teraz gdy powoli
przestajesz być duchem i stajesz się ciałem
wchodzę w ciebie zwalczając brak odwagi
ale nie dlatego czuję się grzesznikiem
w świetle spojrzeń ledowych latarni
wciąż tęsknię za wczorajszą mgłą

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz