przez próg nocy przemykam
przez mglistą zasłonę
przenikam przez jej szarość
rodzącą się bielą
słowo wczoraj zawieszam
wśród liści kasztanów
nieśmiałe słowo jutro
podświetlam nadzieją
przez próg nocy przemykam
oswajam marzenia
buduję chatkę z gliny
na wyspie nieznanej
składam tratwę z gałęzi
podkradanych drzewom
nie bojąc się tej chwili
gdy nadejdzie ranek
przez próg nocy przemykam
po śladach rozmytych
omijając kałuże
lęki
niepokoje
rano znów mnie powita
miękki dotyk świtu
i włosów
co nie moje
a tak bardzo moje

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz