opada już
zasłona
całodziennej sceny
osiada na powiekach powiekach
mgiełka kolorowa
światło
barwy
muzyka
nierozłączne geny
twojego krwioobiegu
nie musisz
dziękować
opada już
zasłona
całodziennej sceny
osiada na powiekach powiekach
mgiełka kolorowa
światło
barwy
muzyka
nierozłączne geny
twojego krwioobiegu
nie musisz
dziękować
gdybyś
przyswoił szepty nocy
i mowę drzew wieczorną porą
dostrzegłbyś czas
zamknięty w słowach
pod wybujałą
metaforą
gdybyś się
z trawą zaprzyjaźnił
z dotykiem wysrebrzonej rosy
poznałbyś lekkość skrzydeł
ptasich
i radość stóp
cudownie bosych
gdybyś
się nie bał wchodzić częściej
w zieloną przestrzeń ścieżką polną
zamknąłbyś w wierszu słowo
szczęście
i odczarował słowo
wolność
gdybyś
to życie co jak chwilka
przeżył naprawdę nie na niby
poznałbyś wieczność
a dziś tylko
starość w niewoli słowa
gdyby