za zapłakaną szybą autobusu
różaniec jałowej codzienności
przesuwam wzrokiem smutne drzewa
depczące po rosie
rutynowy komunikat dochodzi gdzieś z góry
ale nie jest to głos boży
następny przystanek cmentarz
przystanek na żądanie
wciąż ufam Perseidom
w sierpniową noc wychodzę im na spotkanie
ptak w locie otacza mnie cieniem
wskazuje dziobem skrzydło a skrzydłem słońce
pyta jak minął dzień
a więc to był dzień
a więc minął
a więc jeszcze jeden
a więc kolejny przystanek w drodze
nie jest to prawda trudna ani nowa
ale dopiero teraz uczę się jej naprawdę
i nieistotne jest czy to wciąż głos z góry
czy tym razem z dołu
końcowy przystanek
Cmentarz Wolski
bez możliwości przesiadki
bo są przystanki na których ktoś czeka
i te inne których nawet nie zauważamy
tak jak różne są stopklatki pamięci
odradzające się w szybach
w które stare kobiety
wtulają pomarszczone twarze

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz