Kim dzisiaj byłem?
Sikorką.
Barwiłem przestrzenie szare.
Przysiadłem na sekundniku,
poćwierkać chciałem z zegarem,
lecz czas,
którego zawsze drażnią
powieki zaspane,
strącił mnie pianiem kura.
Spadaj,
powiedział.
Już ranek.
Prześlij komentarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz