jeśli ktoś się pojawi
w jej domu
temu przyzna w porywie odwagi
że jej biel to biel białej flagi
że chce ulec
lecz wciąż nie ma komu
tam za oknem
w warkoczach latarni
pełne życia rozmowy i twarze
tu po ścianach
przechadza się księżyc
też samotny
i też pełen marzeń
gładka pościel
wciąż wolna od grzechu
już zmęczona tą bielą bez skazy
a poduszka jak wyspa bezludna
o Piętaszku wciąż marzy
i marzy
tylko zegar
coś szepcze pod nosem
bezimiennie i beznamiętnie
kurantami przebudza samotność
jemu dobrze
nie pragnie nic więcej

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz